Calpe 2018 z Bike Atelier

Chyba każdy, kto choć raz oglądał zdjęcia blogerów, podróżników, czy te w magazynach szosowych, chciałby się poczuć tak jak osoby ze zdjęć. Poczuć słońce grzejące w odsłonięte nogi przy odczuwalnej temperaturze +20 stopni, gdy w naszym środowisku maksymalne temperatury w tym okresie osiągają tych stopni 14 i jest to jednorazowy “wybryk” natury.

Jedziemy!

Decyzja była dosyć ogólna: jedziemy gdziekolwiek, gdzie cieplej. Może Chorwacja? Może Hiszpania? Może wyspy Kanaryjskie, Majorka? Tyle opcji, którą wybrać? Z pomocą przyszła świetna oferta sieci sklepów Bike Atelier, którą odkryliśmy przypadkowo, wpisując w wyszukiwarkę frazę: zgrupowanie calpe. Przejrzysta oferta, napisane dokładnie co za co i dlaczego akurat tak. Oferta dla osób zarówno bez roweru, jak i z rowerem, możliwość noclegu w willi wieloosobowej lub 4-gwiazdkowym hotelu. Do wyboru, do koloru, a wszystko zorganizowane przez osoby doświadczone w przygotowywaniu takich wyjazdów oraz pod opieką Reprezentanta Polski i Mistrza Polski w maratonie z 2017 roku – Dariusza Batka.

Naszym jedynym zmartwieniem był zakup biletu lotniczego z Krakowa do Alicante i przygotowywanie codziennych posiłków we własnym zakresie. Niewiele.

Zapada decyzja, Calpe z Bike Atelier!

Wybraliśmy dwa tygodnie w terminie 9 – 23 marca, z zakwaterowaniem w willi. Rowery zostały zabrane przez organizatorów busem. Czekały na nas na miejscu, umieszczone w kartonach i gotowe do złożenia. Pierwsze wrażenie? Jak tu pięknie! Nic dziwnego, że większość światowych ekip wybiera ten region na przygotowanie do sezonu. Dookoła góry, do tego świetna pogoda i idealne trasy pod zróżnicowane treningi.

Polecamy każdemu skorzystanie z takiego resetu systemu (głowy!) jako dodatek do kręcenia w sezonie lub – poza nim – w domu, na trenażerach. Warto zrobić sobie takie dwutygodniowe wakacje w siodle i przejechać w ich trakcie około tysiąc kilometrów.

Do zobaczenia za rok w Calpe!

Polecamy ofertę:

http://bikeateliercamp.pl/ – wyjazdy oraz organizacja wyścigów

https://pl-pl.facebook.com/Bracia-Fennig-111724032206539/ – szybka realizacji projektu na koszulce

Advertisements

ALLEYCAT 10 LETNI

Każdy, kto choć trochę czasu spędził na rowerze poruszając się po wrocławskich ulicach doskonale wie, kim są Wrocławscy Kurierzy Rowerowi. Dokładnie 10 lat temu w naszym mieście został zorganizowany przez WKR pierwszy alleycat i to właśnie z tej okazji wczorajsze wydarzenie było tak ważne dla sporej grupy osób ściśle związanych wrocławską kulturą rowerową.

Sam wyścig nie był specjalnie nagłaśniany: ot kolejne wydarzenie na fb i temat pojawiający się przy okazji przez kolejne dni. Podjeżdżając równo o 15:30 niemal minąłem punkt zbiórki, gdyż na miejscu.. nie było żadnych rowerów. W ostatniej chwili wypatrzyłem stojak w pobliżu Białoskórniczej 26, przy którym przypięte stały dwa jednoślady. Rozglądam się wokół, jednak za właścicielami ani śladu, dopiero w pobliskim Biurze Stowarzyszenia Ekologicznego (tak – biurze nie knajpie, ponieważ pod tym adresem mieściła się dawna siedziba WKR) zauważyłem znajome twarze. Wchodząc zostałem ciepło powitany gorącą herbatą, zaraz potem dosiadłem się do reszty i czekałem na dalszy rozwój wydarzeń.

Tuż przed godziną 16 do miejsca docelowego zjeżdżało coraz więcej osób. Każdy po wpłacie wpisowego od razu otrzymywał manifest, szprychówkę i bilet do skasowania, po czym mógł przystąpić do opracowania najszybszej trasy. Wszyscy wystartowali ok. godziny 17. Zadań nie było wiele oraz nie były ciężkie do wykonania, jedynie ramy czasowe dla niektórych punktów były dodatkowym utrudnieniem, wymuszającym dokładne rozplanowanie trasy. Całość została przemyślana tak, aby potraktować przejazd bardziej jako rozrywkę, a nie morderczy wyścig na krew, pot i łzy.

Szacowany czas na wyścig wynosił 2 godziny, jednak już po ponad godzinie większość osób pojawiła się na mecie w CRK by odpocząć i wspólnie porozmawiać. Chłopaki z WKR nie przygotowali żadnych atrakcji – co wczorajszego wieczoru miało swój urok. Tym małym akcentem wszyscy uczciliśmy jubileuszową rocznicę pierwszego alleycata. Wrocław po raz kolejny pokazał, że jak chce to potrafi, a wśród wspólnych więzi i zainteresowań czas odgrywa drugorzędną rolę.

AG

Czas… start!

Długo myśleliśmy nad stworzeniem oficjalnej strony Wrocławskiego Welodromu aby połączyć w jedną, spójną całość wszystkie informacje wędrujące po Facebookowym profilu, grupach czy Instagramie. Daleka droga przed nami i podejrzewam, że w ciągu najbliższych tygodni (lub miesięcy) finalna wizja nie zostanie jeszcze osiągnięta. Wspólnie zdecydowaliśmy się więc na stworzenie prostego bloga, w którym będziemy mogli dzielić się z Wami bieżącymi sprawami, imprezami, pomysłami oraz własnymi przemyśleniami.

Już dwa dni minęły od końca Pucharu Świata, a nam wciąż wydaje się, jakbyśmy chwilę temu zdzierali gardła na Arenie w Pruszkowie. W najbliższym czasie podzielimy się swoimi spostrzeżeniami i zdjęciami z wydarzenia, które na długo zostanie w naszej pamięci.

#TWCPruszkow2017 #wroclawskiwelodrom

_MG_1466
od lewej: Adrian Grześków, Mistrz Świata Adrian Tekliński, Rafał Berg. fot. Sebastian Parfjanowicz.